Zahamowanie nadmiernego rozwoju sieci aptecznych

Od niedawna sieci apteczne, do tej pory deklarujące inwestorom rychłe opanowanie całego rynku aptecznego, zaczęły twierdzić, że są malutkie. Ta zdumiewająca metamorfoza ma na celu wykazanie, że nie stanowią one problemu i jako „nasze”, poczciwe, malutkie sieci lepiej zostawić je w spokoju i nadal pozwalać im na łamanie prawa. Sieci domagają się wręcz zalegalizowania swoich zbudowanych z naruszeniem prawa imperiów, mówiąc o jakichś prawach nabytych.

Według NET Pharma – organizacji reprezentującej interesy największych graczy sieciowych − sieci aptecznych w Polsce jest 330. Tak duża liczba wynika tylko i wyłącznie z przyjętej definicji, która określa, że siecią jest każda grupa aptek skupiająca ich 5 lub więcej. Na bazie tej definicji udało się wykreować dużą liczbę tak zwanych sieci i przy okazji wykazywać, że większość z nich jest kapitałowo polska.

Problemem nie jest nomenklatura, a łamanie przez duże sieci prawa. Próba określenia wielu aptek mianem sieciowych to nic innego jak próba zbudowania robiącej wrażenie liczby i wmówienia grupie wspólnoty interesów. 

 

  • Duże sieci to twory całkowicie biznesowe – fundusze inwestycyjne lub grupy kapitałowe. Łączy je biznes i biznesowe podejście do kolejnego rynku, jaki mają okazję zawojować – rynku zdrowia. Dla nich takiego samego jak każdy inny, tyle że z irytującym i psującym biznes regulatorem oraz samorządem.

 

Koty zapraszają myszy na kolację 

DOZ, Dr. Max i Cefarm mają łącznie 1000 aptek co stanowi 20 proc. „rynku sieciowego”. Spółka Pelion – Dbam o Zdrowie podaje, że w jej skład wchodzą 592 apteki własne, 320 franczyzowych i 77 partnerskich (źródło: Irina Nowochatko-Kowalczyk „Franczyza & Biznes”). 

Małe sieci z reguły nie, duże sieci praktycznie wszędzie przekraczają ustawowy limit 1 proc. powiązanych aptek w skali województwa. I to jest prawdziwy problem, przed którym duże sieci usiłują się schować w tłumie małych. Przestrzeganie zapisu 1 proc. skutkuje koniecznością zbycia przez DOZ 424 aptek w skali kraju, z czego w samym województwie łódzkim 81 aptek, a w mazowieckim 50. Sieć BRL powinna pozbyć się 50 aptek.

No i jeszcze słowo na temat polskości sieci. Te małe, z których robi się zasłonę dymną, są polskie – to spółki aptekarzy łączące się w nadziei przetrwania. Ale te duże to już nie jest polski kapitał i to już nie są farmaceuci.