Sieci mylą się na swój koszt

Inspekcja farmaceutyczna cofa zezwolenia na prowadzenie aptek przez największe sieci apteczne. Sieci uznają te działania za wywłaszczające je z majątku. Domagają się zatrzymania kontroli, zaprzestania cofania zezwoleń, a więc de facto ignorowania prawa pod szyldem ochrony przedsiębiorczości. Interesu państwa, pacjentów i drobnych aptekarzy nikt nie broni.

 

Inspekcja farmaceutyczna cofa zezwolenia na prowadzenie aptek przez największe sieci apteczne. Te wyrażają oburzenie i uznają działania za wywłaszczające je z majątku − informuje „Dziennik Gazeta Prawna” (DGP) w artykule pod tytułem „Farmaceuci: urzędnicy mylą się na nasz koszt” (z dn. 10.06.2015 r.).

Informacja dotyczy artykułu 99 ustawy Prawo farmaceutyczne, zgodnie z którym właściwe organy nie wydają zezwolenia na prowadzenie apteki, jeżeli podmiot ubiegający się o zezwolenie prowadzi na terenie województwa więcej niż 1 proc. aptek ogólnodostępnych. Sytuacja, w której dany podmiot jest właścicielem więcej niż 1 proc. aptek na terenie województwa, może być zagrożeniem dla konkurencyjności i bytu pozostałych przedsiębiorców prowadzących apteki na danym terytorium, może doprowadzić do negatywnych skutków dla pacjentów w zakresie cen i dostępności leków na tym obszarze.
W artykule opublikowanym w DGP często przywoływane są wypowiedzi anonimowych przedstawicieli sieci aptecznych, brakuje zaś głosu strony przeciwnej – farmaceutów niezależnych. Stowarzyszenie Leki Tylko z Apteki ma zdecydowanie inną od publikowanej przez DGP opinię w sprawie poruszonej w artykule. Postanowiliśmy publicznie ją zaprezentować.

 

Happy end

Naszym zdaniem nieuprawnione ze strony dziennika jest odmawianie organom inspekcji farmaceutycznej prawa do kontroli przedsiębiorstw tej inspekcji podlegających. Autor artykułu wywodzi, że skoro kontrole nie były prowadzone przez 10 lat, to nie powinny w ogóle się odbywać. DGP publikuje tu specjalny wykres pt. „Historia bez happy endu”, pokazujący jak przez 10 lat obowiązywania ustawy nic się z nią działo – czytaj: nie było kontroli. To, że kontrole teraz się zaczęły, jest zdaniem autora brakiem happy endu. Tymczasem zgodnie z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej art. 70: „Spełnianie przez przedsiębiorcę warunków wymaganych do wykonywania działalności regulowanej podlega kontroli, w szczególności przez organ prowadzący rejestr danej działalności”. Autor publikujący w gazecie, która ma w tytule „Prawna”, powinien raczej do przestrzegania prawa zachęcać niż zniechęcać, tytuł powinien więc brzmieć: „Happy end”.

 

Wolność nie znaczy anarchia

Kolejną nieprawdziwą tezą stawianą przez autora jest ta, że działania kontrolne i ich skutki są zamachem na wolność gospodarczą. Anonimowy dyrektor sieci aptecznej porównuje wręcz obecną sytuację ze stalinowskimi wywłaszczeniami. Zapomina jednak, że prawo farmaceutyczne (rozdział 2b „Przepisy ogólne w sprawie działalności objętych zezwoleniami”) wyraźnie określa, że prowadzenie apteki ogólnodostępnej nie jest zwykłym wykonywaniem działalności gospodarczej. Jest to działalność w sektorze zdrowia publicznego, wymagająca specjalnych kwalifikacji i konieczności przestrzegania wysokich standardów etycznych oraz zawodowych, albowiem na przeciwległej szali kładzie się życie i zdrowie pacjentów. Właśnie dlatego, by tę odpowiedzialność egzekwować, w art. 37ap ust. 1 pkt. 2 Prawa farmaceutycznego ustawiono obligatoryjną przesłankę do cofnięcia zezwolenia na prowadzenia apteki w sytuacji, w której przedsiębiorca prowadzący apteki przestał spełniać „warunki określone przepisami prawa, wymagane do wykonywania działalności gospodarczej określonej w zezwoleniu”. To jest zrozumiałe dla każdego: dostałeś zezwolenie pod kilkoma warunkami, skoro je łamiesz, tracisz zezwolenie.

 

Teren rozminowany

I tu dochodzimy do kwestionowanych przez ekspertów Konfederacji Lewiatan argumentów dla wycofania zezwolenia. Tych argumentów w artykule publikowanym w DGP po prostu nie ma. Zamiast nich pada: „żaden przepis nie określa, że zezwolenie cofa się komuś, kto już je ma”. Na tej zasadzie prawo jazdy wydane raz, nigdy nie mogłoby być odebrane bez względu na liczbę kolizji czy zebranych karnych punktów.

Przypominamy więc, że zgodnie z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej: „Jeżeli przepis odrębnej ustawy stanowi, że dany rodzaj działalności jest działalnością regulowaną w rozumieniu niniejszej ustawy, przedsiębiorca może wykonywać tę działalność, jeżeli spełnia szczególne warunki określone przepisami tej odrębnej ustawy i po uzyskaniu wpisu w rejestrze działalności regulowanej (...)” (art. 64 ust. 1), rażące naruszenie warunków prowadzenia takiej działalności jest podstawą do zakazania jej dalszego wykonywania (por. art. 71 ust. 1 pkt. 3: „Organ prowadzący rejestr działalności regulowanej wydaje decyzję o zakazie wykonywania przez przedsiębiorcę działalności objętej wpisem, gdy stwierdzi rażące naruszenie warunków wymaganych do wykonywania działalności regulowanej przez przedsiębiorcę”).

W Prawie farmaceutycznym podstawę do cofnięcia zezwolenia stanowi art. 37ap ust. 1 pkt 2, zgodnie z którym organ zezwalający cofa zezwolenie, w przypadku gdy: […] przedsiębiorca przestał spełniać warunki określone przepisami prawa, wymagane do wykonywania działalności gospodarczej określonej w zezwoleniu”. Warunki te zostały zredagowane w prawie farmaceutycznym w sposób jednolity m.in.:

W art. 99 ust. 3 poprzez sformułowanie „Zezwolenia, o którym mowa w ust. 1, nie wydaje się, jeżeli […]

W art. 101 poprzez sformułowanie „Wojewódzki inspektor farmaceutyczny odmawia udzielenia zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej, gdy […]”.

Z tych przepisów jednoznacznie wynika, że wymogi na prowadzenie apteki przedsiębiorca musi spełniać przez cały okres prowadzenia tego rodzaju regulowanej działalności gospodarczej. Zezwolenie musi być cofnięte, jeśli wystąpi zaprzestanie spełniania przez przedsiębiorcę warunków formułowanych przepisami prawa, wymaganych do wykonywania działalności gospodarczej określonej w zezwoleniu.

Autor i wspierający go eksperci Konfederacji Lewiatan sugerują, że cofanie zezwoleń to stąpanie przez inspektorów po polu minowym. Tezy tej jednak nigdzie nie uzasadniają, a przede wszystkim nie ma ona żadnego uzasadnienia prawnego. Przeszukaliśmy – min nie ma.
W razie ustalenia, że doszło do przekroczenia limitu 1 proc. aptek w województwie w wyniku działań niepoddanych wcześniej kontroli WIF (tj. np. w przypadku nabycia przez dany podmiot akcji lub udziałów spółki prowadzącej apteki, wskutek czego dojdzie do powstania grupy kapitałowej posiadającej więcej niż 1 proc. aptek w danym województwie), wojewódzki inspektor farmaceutyczny, który poweźmie takie informacje, może być upoważniony do:

  • wszczęcia postępowania w przedmiocie cofnięcia zezwoleń w celu ustalenia, że doszło do przekroczenia limitu ustawowego w danym województwie,
  • w razie potwierdzenia tej informacji w zgromadzonym materiale dowodowym – do cofnięcia części spośród obowiązujących zezwoleń w ilości przekraczającej ustawowy limit.

Autor zamartwia się hipotetycznymi sytuacjami przekroczenia 1 proc. limitu na skutek zmniejszenia się liczby aptek, tymczasem realia są takie, że sieci apteczne wielokrotnie przekraczają progi antykoncentracyjne. W województwie mazowieckim na przykład limit antykoncentracji wynosi kilkanaście aptek, a w sieciach jest ich po kilkadziesiąt.

 

Stabilność prawa

Autor ubolewa nad losem rzekomo gnębionych przez państwo przedsiębiorców, ale zależy mu wyłącznie na przedsiębiorcach sieciowych. Zwracamy uwagę gazety na fakt, że pozostali aptekarze to też przedsiębiorcy, tyle że mniejsi, ubożsi, za to znacznie liczniejsi. Gazeta twierdzi, że przedsiębiorcy pozbawieni zostali jakiejkolwiek pewności prawa. Otóż dokładnie odwrotnie! Przedsiębiorcy właśnie upewnili się, że prawo jest stabilne i działa, a właśnie dzięki ich protestom jest egzekwowane.

W artykule DGP czytamy, że „sieci apteczne narzekają, że w obliczu tylu wątpliwości urzędnicy powinni wstrzymać się z rujnowaniem ich biznesu”.

Tyle że żadnych wątpliwości nie ma. Prawo jest jednoznaczne i równe dla każdego − dla przedsiębiorców sieciowych i niesieciowych. To przedsiębiorcy sieciowi powinni się wstrzymać z rujnowaniem biznesu tych niesieciowych, tym bardziej że budują swoje imperia z pogwałceniem prawa. Żadnego czekania na nowelizację – do czego gazeta namawia – sieci były i są budowane. Ich nadmierny rozwój jest dla systemu ochrony zdrowia szkodliwy i trzeba się temu procederowi zdecydowanie przeciwstawić, a organy państwowe powołane do przestrzegania przepisów nie tylko mogą, ale mają ustawowy obowiązek egzekwowania przestrzegania obowiązującego prawa.

Stworzenie regulacji dotyczących przepisów antykoncentracyjnych nie jest wymysłem polskiego prawa, takie zapisy obowiązują w większości krajów europejskich i mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa systemu ochrony zdrowia. Nadmierna koncentracja prowadzi do działań monopolistycznych i braku kontroli państwa nad zaopatrzeniem ludności w leki. Rynek ochrony zdrowia w całej Europie jest rynkiem ściśle regulowanym i nie jest to działanie przypadkowe. Jeżeli przedsiębiorca podejmuje decyzję o działaniu na takim rynku, to musi się liczyć z konsekwencjami, a nie nieustannie dążyć do jego rozregulowania.

 

Rozzuchwalona sieć

Puentą niech będzie fragment artykułu Piotra Sędłaka, aplikanta radcowskiego w kancelarii Małgorzaty Repelewicz, opublikowanego w „Rynku Aptek”, z którego zaczerpnęliśmy część argumentów: „Przedsiębiorca nieszanujący prawa regulującego segment działalności gospodarczej, który go dotyczy, musi liczyć się z sankcjami. Takie działanie to wymóg praworządności, a nie «stalinowskie wywłaszczenie». Od przeszło 13 lat wiele z sieci aptecznych w sposób umyślny łamało przepisy o progach antykoncentracyjnych i nie spotykała je z tego tytułu żadna sankcja. Takie działanie wiele z nich jedynie rozzuchwaliło. Jest nawet jedna z rzymskich maksym prawniczych, która stanowi o tym, że «bezkarność rozzuchwala/bezkarność zawsze prowadzi do gorszego» (impunitas semper ad deteriora invitat)”.

 

Zarząd Stowarzyszenia Leki Tylko Apteki

Paweł Bernat

Sylwester Dobrzański