Pacjenci mają prawo do niewiedzy

Pacjenci nie muszą znać się na lekach, jednak taka niewiedza bywa groźna dla zdrowia. Odpowiednie regulacje prawne oraz wykwalifikowani farmaceuci maja być gwarancją ich bezpieczeństwa.

 

Rynek farmaceutyczny dotyczy każdego. I każdy staje sie ofiarą jego patologii. Polacy zostawiają w aptekach krocie, dlatego, że niektóre podmioty prowadzące apteki, drenują icj portfel.


Powiedzmy, że ma pani bóle brzucha podczas menstruacji - typowa dolegliwość wśród młodych kobiet, które nie rodziły. Gdy przyjdzie pani do apteki, farmaceuta powinien zapytać, co pani zwykle stosuje, czy bierze pani dodatkowe leki, które mogą wchodzic w interakcje i pewnie zaproponuje albo lek rozkurczowy, albo przeciwbólowy. Jesli chodzi o leki przeciwbólowe, mamy praktycznie trzy główne substancje - paracetamol, ibuprofen i kwas acetylosalicowy, a produktów zawierających te substancje - pewnie z trzysta. Jeśli pójdzie pani na stację benzynową, może pani kupić panadol, apap i acenol. Problem w tym, że wszystkie mają jedną substancję - paracetamol. Pani nie musi tego wiedzieć. Dodatkowo jeszcze dołoży pani sobie coś podobnego na przeziębienie, co też jest na bazie paracetamolu. A potem będzie pani sikać na czerwono, bo wątroba nie wydala. Dlatego leki nie powinne być sprzedawane na stacjach benzynowych, w marketach - bo żaden ich pracownik nie wie, jaka jest maksymalna dawka dobowa paracetamolu i czym grozi jego przedawkowanie. Paracetamol jest lekiem, ale jest też trucizną - zależy od dawki.

- Piotr Zając - farmaceuta, wiceprezes OIA w Krakowie, od ponad 20 lat prowadzi własną aptekę.

 

Źródło: Gazeta Krakowska - kliknij tutaj.